Represje wobec rodzin jeńców wojennych. Maria Urbaniak

W Muzeum Katyńskim przechowywany jest niezwykle cenny zbiór korespondencji wysłanej z obozów jenieckich do rodzin. Są to oryginalne listę i karty pocztowe, skany i kserokopie korespondencji udostępnionej kustoszom Muzeum przez członków rodzin ofiar zbrodni katyńskiej. W tym zborze archiwaliów i relacji znajduje się odpis z 1948 r. nieistniejącej współcześnie karty pocztowej adresowanej do Marii Urbaniak, dzieci i teściowej. Przez cały wojny Maria Urbaniak przechowywała jako cenną pamiątkę kartkę pocztową od męża, wysłaną pod koniec stycznia 1940 r. z Ostaszkowa. W ostatniej wiadomości z obozu informował, że jest zdrowy i przebywa w Rosji (zgodnie z zaleceniami obozowych cenzorów, wysłał już wcześniej pod koniec listopada kartę pocztową, jednak nie otrzymał odpowiedzi. Licząc na powrót do domu, prosił o opiekę nad pasieką, z której dochód reperował budżet rodziny. Nie tylko on nie powrócił już do rodzinnego Tłumacza, ale i cała jego rodzina wkrótce po otrzymaniu w kartki została zmuszona do opuszczenia rodzinnych stron i zesłana w głąb ZSRR.
Przed wojną jej życie było skromne – żona funkcjonariusza Policji, gospodarza – wściela pasieki uli, matka dorastających / dorosłych już dzieci, odpowiedzialna za tworzenie tej atmosfery domu rodzinnego, która spajała wielodzietną rodzinę, także w chwili zagrożenia wojennego.
Decyzja KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. pozbawiła ją męża i syna. Męża st. post. PP Józefa Urbaniaka, zamordowanego w Twerze; syna, przed wojną urzędnika starostwa w Tłumaczu, zmobilizowanego na czas W do 29 Pułku Piechoty – por. rez. Stefana Urbaniaka – jeńca obozu kozielskiego, zamordowanego w Katyniu. Ona sama z młodszymi dziećmi doświadczyła represji i dramatu życia w ekstremalnych warunkach obliczonych na fizyczną eksterminację na skutek podjętej przez KC WKP(b) trzy dni wcześniej, 2 marca 1940 r. decyzji o „oczyszczeniu” Kresów II Rzeczypospolitej z elementu antysowieckiego, za jaki uznano rodziny osób represjonowanych za tzw. działalność kontrrewolucyjną, czyli zarówno skazanych za działalność konspiracyjną – niepodległościową, jak i aresztowanych w pierwszych dniach sowieckiej okupacji czy w końcu rodziny jeńców wojennych z obozów specjalnych pod nadzorem NKWD. Została zesłana w kwietniu 1940 r. z Tłumacza województwie stanisławowskim do Kazachstanu – obwodu kustanajskiego wraz z dorosłymi już dziećmi na okres na dziesięciu lat, a więc na czas dwukrotnie dłuższy, niż przewidywał art. 58 kodeksu karnego ZSRR sankcjonujący represje wobec członków rodzin jeńców i więźniów zamordowanych na mocy tzw. decyzji katyńskiej.
Dla tysięcy ludzi w praktyce deportacja oznaczała wyrok śmierci. Zgodnie z dyrektywami władz zesłani nie otrzymywali pomocy w znalezieniu zatrudnienia i dachu nad głową. Mieli zostać rozlokowani za własne środki. Jako wrogi element kontrrewolucyjny podlegali ustawicznemu, specjalnemu nadzorowi NKWD, byli inwigilowani i stawali się obiektami licznych prowokacji. Na zesłaniu rodzina znalazła się w relatywnie dobrej sytuacji. Wszyscy członkowie rodziny mogli pracować na wspólne utrzymanie, nie było konieczności zapewniania opieki i wyżywania nieletnim i niezdolnym do pracy. Chociaż młodszy syn (wówczas 21-letni) wydostał się z ZSRR z Armią Polską pod dowództwem gen. Władysława Andersa, jednak zmarł w wrześniu 1942 r.. Jego organizm był wyniszczony warunkami panującymi na zesłaniu. Maria wraz z córką wróciły do Polski, w jej nowych granicach, w 1946 r.

Dr Joanna Kurczab

Odpis kartki pocztowej wysłanej przez Józefa Urbaniaka do żony w 1940 r., Muzeum Katyńskie