Świadek w kapturze

Łgarstwa świadka w kapturze

 

6 dzień lutego l952 roku to kolejne godziny śledztwa, prowadzonego przez „Specjalną Komisję powołaną do przeprowadzenia śledztwa i zbadania faktów, dowodów i okoliczności masakry w Lesie Katyńskim”. Nawet dzisiaj, 57 lat po tym posiedzeniu, nie znamy odpowiedzi na pytanie, kto wówczas w Waszyngtonie wymyślił tego zamaskowanego świadka w kapturze, na którego natychmiast skierowały się obiektywy aparatów fotograficznych i kamer filmowych. Przedstawiony jako „Mister Doe” Polak przez kilka godzin odpowiadał na pytania: Raya J. Maddena, Thaddeusa M. Machrowicza, Fostera Furcolo, Georga A. Dondero, Daniela J. Flooda oraz współpracujących z nimi - a znających język polski - doradców: Romana C. Pucińskiego i Johna J. Mitchella.

„Mister Doe” przedstawił się Komisji jako żołnierz Armii Polskiej, wzięty do niewoli przez wojska sowieckie w dniu 17 września l939 roku i następnie razem z 35.000 – 40.000 jeńców osadzono go w Pawliszczew Borze. Twierdził, że z tego obozu, razem z dwoma kolegami, udało mu się wydostać ok. 20 października 1940 roku. Wśród uciekających był katolicki ksiądz, wcześniej powiadomiony przez jednego z oficerów NKWD, że wzięci od niewoli polscy jeńcy „ nie będą już długo chodzili po ziemi..”. To enkawudzista – zdaniem świadka „Doe” zasugerował księdzu ucieczkę. Pewnego dnia uciekinierzy trafili do lasu w „miejscu nazwanym KATYŃ” i tam wdrapali się tam na drzewo, po informacji od przypadkowo spotkanego pastucha, że „gdzieś tutaj mordują polskich oficerów...”

"Szpilki" wykpiły Komisję amerykańskiego Kongresu. Szymon Kobyliński dorysował świadkowi hitlerowski "krzyż", ale przecieżnie Niemcom, tylko Związkowi Radzieckiemu zależało, aby skompromitować zakapturzonego "Johna Doe".
"Szpilki" wykpiły Komisję amerykańskiego Kongresu. Szymon Kobyliński dorysował świadkowi hitlerowski "krzyż",
ale przecieżnie Niemcom, tylko Związkowi Radzieckiemu zależało, aby skompromitować
zakapturzonego "Johna Doe".

 

 

Z nie publikowanego nigdy dotąd w języku polskim stenogramu przesłuchania pierwszego z zakapturzonych świadków – bo było ich później jeszcze trzech - warto wybrać kilka fragmentów:


Machrowicz: Panie Mitchell, czy mógłby Pan spytać świadka, jakiego typu to był las?

Doe (przez tłumacza) To był las mieszany. Były tam drzewa iglaste, brzozy, dęby i różne inne, było tam też trochę młodych drzewek.

Dondero: Pozwólmy świadkowi wypowiedzieć się, jakie były jego dalsze działania.

Doe: Ja nie miałem zegarka, za to miał go ksiądz. Około godziny 10 w nocy ścieżka została znacznie oświetlona.

Mitchell: Gdzie panowie wtedy byli?

Doe: Byliśmy na drzewie.

Mitchell: Jak panowie znaleźli się na drzewie?

Doe: Zobaczyliśmy otwarty dół, przyszło nam do głowy, że to może być grób, a miejsce, w którym jesteśmy, jest tym którego szukamy. Postanowiliśmy więc wspiąć się na drzewo i poczekać.

Dondero: Jak duży był ten rów?

Doe: Nie jestem w stanie dokładnie oszacować. Mógł być mniej więcej tak duży jak to pomieszczenie.

Machrowicz: Czy po bokach tego rowu znajdowały się kopce wybranej ziemi ?

Doe: Tak, widzieliśmy ziemię dookoła rowu.

Machrowicz: Czy świadek pamięta, jak daleko panowie znajdowali się od tamtego miejsca?

Doe: Około 120 metrów.

Machrowicz: Dlaczego panowie nie podeszli nieco bliżej?

Doe: Nie mogliśmy. Baliśmy się, że możemy zostać zobaczeni, bo tam była polana. Dół znajdował się na tej polanie i baliśmy, że będziemy wykryci.

Przewodniczący Madden: Jaki to był rodzaj drzewa?

Doe: Było ciemno, więc nie potrafię powiedzieć dokładnie. Drzewo było grube i miało potężną korę, w pęknięcia której można było włożyć rękę.

Mitchell: Czy wszyscy panowie znajdowali się na jednym drzewie?

Doe: Tak, wszyscy byliśmy na jednym drzewie. Jeden siedział na gałęzi trochę poniżej nas.

Dondero: Niech świadek powie, kto był trzecią osobą ? Wiemy już, że był z nim ksiądz, ale kto był tym trzecim?

Machrowicz: Panie Przewodniczący, uważam, że nie powinniśmy ujawniać żadnych nazwisk. To może być niebezpieczne dla tych ludzi.

Mitchell: Niech świadek powie ogólnie, co widział tamtej nocy.

Doe: Zobaczyliśmy światła reflektorów na tej ścieżce i ludzi, oświetlonych od szyi w dół. Po 10 minutach zobaczyliśmy, że w naszym kierunku prowadzeni są dwaj polscy oficerowie. Byli przywiązani do siebie za ręce.

Mitchell: Ilu było rosyjskich oficerów?

Doe: Było ich czterech, ale nie byli oficerami, tylko rosyjskimi żołnierzami. Kiedy zbliżyli się do rowu, jedna dwójka chwyciła pierwszego, a druga - drugiego z oficerów i wykręcili im ręce na plecy.

Mitchell: Czy świadek mógłby zademonstrować przebieg wydarzeń?

[ Doe zademonstrował]

Pucinski: Według świadka kiedy dwóch z nich chwyciło więźnia za ręce i przytrzymało je z tyłu, wtedy jeden z rosyjskich żołnierzy podniósł jeńcowi podbródek, otworzył mu usta i wepchnął garść trocin do ust.

Mitchell: Czym skrępowano jeńców ?

Doe: Drutem.

Mitchell: Skąd świadek wie, że użyto drutu?

Doe: Ponieważ wiem, że inaczej wygląda wiązanie sznurem, a inaczej drutem.

Mitchell: Niech świadek zademonstruje komitetowi, jak to wyglądało, żeby wiadomo był, na czym oparł twierdzenie, że to był drut.

Doe: Jeżeli używa się sznura, wiąże się ręce inaczej, niż gdy używa się drutu. Za pomocą sznura trzeba na końcu okręcić ręce dwa razy, zaś drutem, tak jak widziałem, okręca się w ten sposób [pokazuje].

Mitchell: Czy świadek mógłby pokazać, w jaki sposób więźniowie byli rozstrzeliwani?

Przewodniczący Madden: Czy świadek widział jak strzelano do więźniów?

Doe: Tak, widziałem.

Flood: Wstrzymajmy się na chwilę. Panie Mitchell, mieliśmy dwóch polskich oficerów i czterech żołnierzy. W tym momencie pan przerwał i poprosił o demonstrację. Co się stało z tymi dwoma oficerami i co się zdarzyło potem?

Doe: Jeden został zastrzelony, zaś drugiego, który nie stawiał oporu, wepchnięto do grobu.[...]

Mitchell: Czy świadek mógłby podzielić się z komisją [ informacją], skąd pan czerpał przekonanie, że tamci ludzie byli Rosjanami?

Doe: Ponieważ umiem rozpoznać rosyjskiego żołnierza. Rosyjskiego żołnierza rozpoznaje się bardzo łatwo. A przez kilka wcześniejszych dni miałem okazję doskonale ich poznać.

Machrowicz: Ma pan na myśli kilka dni przed opisywanym incydentem?

Doe: Od momentu, kiedy zostałem schwytany i przez całą drogę do obozu.

Machrowicz W obozie, w którym świadek był więziony także widział sporo Rosjan?

Doe: Tak.

Flood: Myślę, że Polakowi wystarczy zobaczyć jednego Rosjanina, żeby móc rozpoznać wszystkich.

Furcolo: Zanim zbyt daleko odejdziemy od tematu, chciałbym zadać świadkowi kilka pytań: Zeznał pan, że do ust tych dwóch Polaków wepchnięto trociny. Chciałbym najpierw zapytać, czy jest pan pewny, że to były trociny, czy może coś, co wyglądało na trociny ? A także w jakim stopniu jest pan pewien, co to była za substancja i skąd pochodziła. Czy oni coś nosili?

Doe: Nie był to piasek, ani żaden proch. To były trociny.

Furcolo: Skąd pewność, że były to trociny?

Doe: Ponieważ często miałem okazję obrabiać drewno i potrafię rozpoznać trociny, gdy je widzę, poza tym teren był doskonale oświetlony.[...]

Machrowicz: Czy mogę zadać pytanie? Czy ciała znajdowały się już w grobie, kiedy panowie znaleźli się w tamtym miejscu?

Doe: Nie byliśmy w stanie nic zobaczyć. Widzieliśmy tylko ziemię dookoła rowu.[...]

Dondero: Panie Przewodniczący, wydaje mi się, że konsultant powinien powiedzieć komisji, jaki kaliber miała broń. Z dotychczasowych zeznań wynika, że ludzie ci byli zastrzeleni z małokalibrowego rewolweru, karabinu lub czegoś w tym rodzaju.

Mitchell: Panie Dondero, rzeczona broń ma w tym momencie służyć jedynie w celach demonstracyjnych. Nie jestem ekspertem od balistyki. Wątpię, czy taki ekspert znajduje się w tym pomieszczeniu. Broń służy temu, żebyśmy mogli zobaczyć, jak wyglądała technika strzelania.

Przewodniczący Madden: Proszę przystąpić do demonstracji.

Doe: Jak już wcześniej pokazałem, głowa więźnia była przechylana przez drugiego strażnika. Pierwszy z nich wykręcał więźniowi ręce w ten sposób [pokazuje] i okręcał dookoła drutem. Najpierw związali mu ręce, potem odchylili głowę i wepchnęli mu trociny do ust. Kiedy ofiara zaczęła przejawiać oznaki zasłabnięcia, wepchnęli ją do rowu. Drugiego z oficerów, który stawiał opór lub opierał się temu, co zrobiono jego koledze, strażnik przyłożył pistolet do głowy w ten sposób [pokazuje] i zastrzelił go. Następnie obrócił ciało i wepchnął je do rowu.

Mitchell: Ilu ludzi zostało zabitych w ten sposób?

Doe: Większa część [dokładne tłumaczenie -mniej więcej, większa połowa] tamtych ludzi została zastrzelona w ten sposób. Oficerowie, którzy byli słabsi lub osłabieni, lub ci, którzy zasłabli w wyniku duszenia trocinami byli natychmiast wrzucani do grobu.

Machrowicz: Podczas gdy pierwszych dwóch oficerów było eskortowanych do tego dołu lub grobu, a następnie zostali zastrzeleni bądź wepchnięci, gdzie znajdowali się pozostali?

Doe: Mniej więcej 5 metrów z tyłu.

Machrowicz: Czy był pan w stanie zobaczyć, ilu ich było wszystkich razem?

Doe: Było tam 200 ludzi, policzyliśmy ich.

Machrowicz: Czy światło padało na wszystkich dwustu?

Doe: Nie.

Machrowicz: W jaki sposób panowie stwierdzili, że było ich 200?

Doe: Kiedy przyprowadzali ich do rowu, a potem do niego wrzucali [ to ] mogliśmy ich policzyć.

Machrowicz: Wszyscy trzej?

Doe: Tak

Machrowicz: Czy panowie mieli w przybliżeniu te same wyniki?

Doe: Tak.

Machrowicz: Kiedy strzelano do dwóch oficerów, czy pozostali, którzy szli za nimi byli dławieni?

Doe: Dławieni byli dopiero, gdy przyprowadzono ich do rowu.

Machrowicz: Czy pojawiały się jakieś krzyki protestu?

Doe: Nie pozwolono im. Z każdej strony stali strażnicy, uzbrojeni w karabiny maszynowe.

Machrowicz: Czy pomimo rozkazu, nie zdarzyło się, aby ktoś krzyczał, protestował?

Doe: Można było niemal dokładnie usłyszeć jak krzyczą i jęczą.[...]

Machrowicz: Zadam teraz świadkowi pytanie, na którym zakończyliśmy. Jeżeli tamci dwaj oficerowie byli zabijani, a pozostali znajdowali się kilka metrów za nimi, naturalne jest, że pojawiały się jakieś krzyki protestu. Rozumiem, że świadek je słyszał. Czy to prawda?

Doe: Tak, to prawda.

Machrowicz: Co Rosjanie robili z oficerami, którzy byli zbyt głośno?

Doe: Rosyjski żołnierz podchodził, dźgał bronią i w ten sposób obezwładniał.

Machrowicz: Robili coś jeszcze?

Doe: Po czymś takim więźniowie uspokajali się.

Machrowicz: Teraz chciałbym znów zapytać o drzewo, na którym panowie siedzieli. To był listopad, prawda?

Doe: Początek listopada.

Machrowicz: Czy na ziemi leżał śnieg?

Doe: Nie, było tylko zimno i wilgotno.

Machrowicz: Więc było zimno. Na jakiego rodzaju drzewie panowie siedzieli?

Doe: Nie potrafię dokładnie powiedzieć, jakie to mogło być drzewo. Było grube i miało potężną korę, w której wyżłobienia mogliśmy wkładać palce.

Machrowicz: Czy na drzewie były liście?

Doe: To nie było martwe drzewo. Można było stwierdzić, że było to drzewo liściaste.

Machrowicz: Czy mogło to być drzewo z rodziny iglastych?

Doe: Nie mogę być tego pewien. Powtarzam jeszcze raz, to była noc. Kiedy chwyciłem korę tego drzewa, mogłem stwierdzić, że była szorstka rodzaj kory.

Machrowicz Jako rolnik, zdaje sobie świadek sprawę, że większość drzew jest naga w zimie, nieprawdaż?

Doe: Zgadza się.

Machrowicz: Więc jak to było z tym drzewem?

Pucinski: W jaki sposób świadek mógł w listopadzie znaleźć liście na drzewie?

Machrowicz: Czy ono miało liście?

Doe: Nie widzieliśmy żadnych liści.

Machrowicz: Więc co chroniło was przed światłem?

Doe: Na dębie o tej porze roku liście zwykle są żółte.

Machrowicz: Czy na tym drzewie były liście?

Doe: Na tym drzewie nie było liści.

Machrowicz: Więc co wam dawało ochronę przed światłem?

Doe: Na przeciwko nas były inne drzewa, które nas osłaniały. Były mniejsze, ich czubki znajdowały się na naszym poziomie.

Machrowicz: Czy podłoże było piaszczyste?

Doe: Wyglądało to raczej na glinę niż piasek.

Machrowicz: Niech świadek przypomni nam nazwę obozu, z którego panowie uciekli?

Doe:: Pawliszczew Bor, w okręgu smoleńskim.

Mitchell: Chciałbym teraz poświęcić kilka minut na przepytanie świadka, co się zdarzyło, gdy zastrzelono już wszystkich jeńców.

Doe: W ciągu dnia, gdy oprawcy mieli przerwę, zeszliśmy na ziemię i biegliśmy przez las, by jak najprędzej się z niego wydostać.

 

-----

* House of Representatives. Select Committee on the Katyn Forest Massacre: The Katyn Forest Massacre. Hearings before the Select Committee to Conduct an Investigation of the Fact, Evidence and Circumstances of the Katyn Forest Massacre, 82nd Cong. 1st and 2nd Sess., U.S Government Printing Office, Washington 1953. Tłumaczył Mateusz Zemla.

W opracowanych do druku fragmentach protokołu zrezygnowano z powtarzania słowa „Pan” przed każdym nazwiskiem oraz z informacji, że świadek odpowiadał po polsku i każde jego słowo tłumaczono zadającym pytania członkom Komisji Specjalnej.

 

Pytanie :

- Czy przewodniczący Ray J. Madden i jego koledzy z amerykańskiej Komisji Specjalnej nie zorientowali się podczas przesłuchania, że ukrywający twarz pod kapturem „John Doe” opowiada im bzdury, niemające nic wspólnego ze zbrodnią w Lesie Katyńskim?

 

Do góry
Mapa serwisu