Fałszerze mają głos

Wykopaliska „gniezdowskiego grobowca”

„Oszczercy goebbelsowscy rozpowszechniają od dwóch – trzech dni nikczemne wymysły o masowym rozstrzelaniu przez organa sowieckie w rejonie Smoleńska polskich oficerów, co jakoby miało miejsce wiosną 1940 r. Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej nowej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to widać teraz jasno, przez nich samych.

Faszystowskie komunikaty niemieckie w tej sprawie nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tragicznego losu dawnych polskich jeńców wojennych, którzy znajdowali się w 1941 roku w rejonach położonych na zachód od Smoleńska na robotach budowlanych i wraz z wieloma ludźmi sowieckimi, mieszkańcami obwodu smoleńskiego, wpadli w ręce niemieckich katów faszystowskich w lecie 1941 r., po wycofaniu się wojsk sowieckich z rejonu Smoleńska.

W 1944 roku tablica przy wejściu do Lasu Katyńskiego informowała o "hitlerowskich bestiach, które jesienią 1941 roku rozstrzelały [tutaj] jeńców wojennych, żołnierzy i oficerów".
W 1944 roku tablica przy wejściu do Lasu Katyńskiego informowała o "hitlerowskich bestiach,
które jesienią 1941 roku rozstrzelały [tutaj] jeńców wojennych, żołnierzy i oficerów".


Nie ulega żadnej wątpliwości, że goebbelsowscy oszczercy usiłują teraz za pomocą kłamstw i oszczerstw zatrzeć krwawe zbrodnie zbirów hitlerowskich. W swojej niedołężnie spitraszonej bzdurze o licznych grobach, wykrytych jakoby przez Niemców w pobliżu Smoleńska, łgarze goebbelsowscy wspominają starodawną Gniezdową, ale po łobuzersku przemilczają, że właśnie w pobliżu wsi Gniezdowaja znajdują się wykopaliska archeologiczne historycznego „Gniezdowskiego grobowca”. Hitlerowscy specjaliści od ciemnych spraw puszczają się na najordynarniejsze podrabianie i podstawianie faktów, rozpowszechniając oszczercze wymysły o jakichś tam sowieckich bestialstwach na wiosnę 1940 r., aby w taki sposób uchylić się od odpowiedzialności za popełnione przez hitlerowców bestialskie zbrodnie [...]

------------

Fragment komunikatu Radia Moskwa, nadanego 15 kwietnia l943 roku, a 16 kwietnia opublikowanego w prasie sowieckiej. Cyt. za „KATYŃ. Dokumenty zbrodni.” t. 4, Wyd. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Warszawa 2006.

 

W oczach zachodnich dziennikarzy

Nie trzeba sobie wyobrażać, jak wyglądała wizyta grupy zachodnich dziennikarzy, zaproszonych na miejsce ekshumacji w styczniu l944 roku. Sfilmowano korespondentów, jak przechodzą pomiędzy setkami ułożonych szeregami zwłok i jak później stoją obok stosu ludzkich czaszek, Bóg wie dlaczego oderwanych od ekshumowanych zwłok, a ułożonych jak góra główek kapusty. Wśród dziennikarzy widać kilka kobiet; była wśród nich - jak wiadomo panna Kathlen Harriman, córka ambasadora USA w Związku Radzieckim.

Dziennikarze zachodni podczas ekshumacji, zorganizowanej przez władze sowieckie w styczniu 1944 roku.
Dziennikarze zachodni podczas ekshumacji, zorganizowanej przez władze sowieckie w styczniu 1944 roku.

 

„Zamordowano kilkanaście tysięcy Polaków - oceniał po tym pobycie w Katyniu redaktor Jerome Davies z kanadyjskiego „Toronto Star”.- Niemcy twierdzili fałszywie, że zabici zostali jedynie oficerowie polscy. W rzeczywistości większość zabitych są to szeregowcy. Widziałem przeszło siedemset trupów ekshumowanych przez Rosjan. Widziałem siedem olbrzymich dołów, podobnych do dołów Babim Jarze w Kijowie. W jednej mogile trupy były ułożone jak sardynki w równiutkich rzędach w sześciu warstwach...”

 

„Niemiecki oddział wojskowy, przeznaczony do wymordowania Polaków, nosił tajemniczą i nieokreśloną nazwę batalionu pracy Nr 537 – ujawnił Edmund Stevens w reportażu, wydrukowanym w bostońskim „Christian Science Monitor” – Oddział ten zakwaterował w dużym domu wypoczynkowym, dawniej zajmowanym przez Placówkę Komisariatu Ludowego Spraw Wewnętrznych; dom ten stał na wzgórzu, skąd roztaczał się widok na Dniepr, w odległości około 100 jardów od tragicznego miejsca[...] Rąbka tajemnicy uchyliły zeznania dwóch dziewczyn, które w domu wypoczynkowym pracowały u Niemców jako służące. Jedna z nich, Anna Aleksiejewna, zeznaje w naszej obecności, że słyszała ciągle, jak samochody ciężarowe wjeżdżały do lasu z pobliskiej drogi, a potem zawsze rozlegał się odgłos strzałów. Raz, kiedy wracała z pracy do domu, ujrzała na drodze samochody ciężarowe z jeńcami polskimi. Zatrzymała się i wkrótce potem usłyszała znane jej odgłosy strzałów.[...]

„Jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobne, aby te ciała, tak jeszcze względnie dobrze zachowane, pogrzebano w lesie katyńskim cztery lata temu -

po kilkugodzinnej wizycie na miejscu ekshumacji tłumaczył czytelnikom Aleksander Werth, współpracujący z BBC, „Sunday Times” i „Daily Sketch”. – Po czterech latach nic by już prócz kości nie zostało. Profesor [ Prozorowski ] twierdzi, że ludzie ci zostali zamordowani dwa lata temu, może nieco wcześniej, a może nieco później. Niemcy też poddawali badaniom zwłoki zabitych Polaków, ale bynajmniej nie dla ekspertyzy medycznej. Wszystkie szynele mają kieszenie rozprute. wszystkie dokumenty ostały usunięte. Pozostawiono jedynie te papiery, które miały na sobie daty najpóźniej z roku l940. Ale proceder ten nie został wykonany dokładnie do końca. Niektóre papiery mają na sobie datę 1941 roku...”

I nie podając nazwiska kobiety - świadka Werth dodawał, że w „tajemniczej willi pod lasem katyńskim mieszkało 30 niemieckich morderców”, którzy „najpierw wychodzili do lasu w ślad za wjeżdżającymi tam samochodami, potem zawsze rozlegały się odgłosy strzałów rewolwerowych, po takiej strzelaninie żołnierze i oficerowie wracali bardzo podnieceni , rozmawiali głośno i brali gorącą kąpiel...”

 

------------

Na podstawie broszury „Prawda o Katyniu”, Wyd. Moskwa 1944.

 

Przeczytaj:

Bratko Józef, Dlaczego zginąłeś, prokuratorze, Kraków 1997.

Mackiewicz Józef, Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary, Warszawa 1997.

Madajczyk Czesław, Dramat katyński, Warszawa 1989.

Montfort Henri, Masakra w Katyniu, Warszawa 1999.

Lebiediewa Natalia, KATYŃ, Zbrodnia przeciwko ludzkości, Warszawa 1998.

Trznadel Jacek, Powrót rozstrzelanej armii, Warszawa 1994.

 

Do góry
Mapa serwisu