Kat w skórzanym fartuchu

1 kwietnia 1940 roku komendant obozu w Ostaszkowie, major bezpieczeństwa państwowego Paweł Fiedorowicz Borisowiec otrzymuje rozkaz wysłania pierwszych grup polskich jeńców wojennych do dyspozycji szefa UNKWD ZSRR obwodu kalinińskiego. Pod „najściślej tajnymi”, dostarczanymi adresatowi wyłącznie „do rąk własnych” spisami polskich nazwisk znajduje się podpis Szefa Zarządu NKWD ZSRR do spraw jeńców wojennych, kapitana bezpieczeństwa państwowego Piotra Karpowicza Soprunienki. Zapytany po latach o swój podpis zwykłym ołówkiem i własnoręcznie dopisaną datę na tym dokumencie emerytowany generał Soprunienko oświadczy, że od końca marca do końca maja 1940 znajdował się w Wyborgu, a po powrocie stamtąd do Moskwy nikt z kierownictwa NKWD ZSRR nie powiedział mu, gdzie się podziali polscy jeńcy wojenni, ale „ w tych czasach nie można było pytać...”

Bardziej rozmowny jest Dmitrij Stiepanowicz Tokariew, w 1940 roku szef Zarządu NKWD obwodu kalinińskiego. W marcu l991 roku, przez dwa dni odpowiada na pytania, zadawane mu przez prokuratorów Naczelnej Prokuratury Wojskowej, m.in. podpułkownika służby wymiaru sprawiedliwości - Anatolija Jabłokowa.

Emerytowany major Tokariew pamięta kwiecień 1940 roku, kiedy w jego gabinecie pojawili się trzej wysocy funkcjonariusze NKWD, aby kierować rozstrzelaniem polskich jeńców wojennych. „Kto był rozstrzeliwany ? – zastanawia się w drugim dniu zeznań.- Jak się później dowiedziałem wszyscy policjanci niezależnie od stopnia, zaczynając od młodszych stopni [ rozstrzelano tez ] wszystkich strażników więziennych, całą służbę graniczną, dowódców straży pożarnej...”

Po tym monologu – oświadczeniu Tokariewa przesłuchanie schodzi na akcję „rozładowywanie „- jak w wielu ówczesnych sowieckich dokumentach - nazywano transporty jeńców w l940 roku. Także transporty z obozu ostaszkowskiego do Kalinina...

Jabłokow: Po ile wagonów wysyłano?

Tokariew: Pierwszy raz przywieziono [ z Ostaszkowa] 300 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250. Policzmy, ile trzeba wagonów, by wypchać po brzegi więźniami?

Jabłokow: Dwa wagony[...] Poprzednio złożyliście zeznania, że na prośbę Błochina byliście obecni przy badaniach polskich jeńców wojennych przed ich rozstrzelaniem?

Tokariew: Mówiłem nie na prośbę, lecz weszli do mnie we trzech: Siniegubow, Błochin i Kriwienko. Siedziałem w gabinecie. Cóż, pójdziemy? Pójdziemy!

Jabłokow : Czy to było już w pierwszy dzień?

Tokariew: W pierwszy dzień. Tak więc poszliśmy. I wówczas zobaczyłem całą tę grozę. Przyszliśmy tam. Po kilku minutach Błochin włożył swoją odzież specjalną.: brązowa skórzaną czapkę, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie – zobaczyłem kata [...]

----------------

Fragment zeznań Dmitrija Stiepanowicza Tokariewa. (w) „KATYŃ. DOKUMENTY ZBRODNI” t.2, Wyd. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Wydawnictwo „Trio”, Warszawa 1998.

Do góry
Mapa serwisu